Bł. Karolina Kózkówna - patronka KSM-u
Zginęła w obronie swego dziewictwa. Młoda dziewczyna, która narodziła sie i umarła dla Boga. Patronka Ruchu Czystych Serc i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Karolinka.
Karolina Kózka urodziła się 2 sierpnia 1898 roku w święto Matki Bożej Anielskiej we wsi Wał –Ruda należącej najpierw do parafii w Radłowie a od 1913 roku w Zabawie. Chrztu udzielił Karolinie ks. wikary Józef Olszowiecki, do spowiedzi i Komunii Świętej przygotował ks. Antoni Kmietowicz.
Karolina była osobą, która dążyła do doskonałości, dając przykład poprzez częste spowiedzi czy też nabożeństwa ; gorzkie żale, droga krzyżowa, majowe, różańcowe oraz nowenny. Karolina w życiu kierowała się miłością do Boga a miłość ta przeradzała się w miłość do drugiego człowieka. Z modlitwy czerpała siłę do pracy i walki jaka Ją czekała. Drugim źródłem łask Karoliny była Eucharystia. Chętnie uczestniczyła we mszy świętej w niedzielę i święta nie z obowiązku a z potrzeby serca. Karolina odznaczała się również miłością do Maryi. Miłość ta była u Niej chrystocentryczna, naśladująca i modlitewna. Prawdziwa miłość do Maryi nie może być inna jak tylko chrystocentryczna ;musi zaczynać się od Chrystusa i do Niego zmierzać. Karolina czciła Maryję także poprzez śpiewanie pieśni Maryjnych –godzinek czy pieśni pątniczych. W sposób szczególny lubiła śpiewać pieśń ułożoną na wzór psalmu – "Kto się w opiekę odda Panu swemu", która w ustach Karoliny była aktem zawierzenia. Jako prawdziwe dziecię Maryi należała do Żywego Różańca i nosiła na szyi różaniec jako znak ukochania przez Nią Matki Jezusa.
16 listopada Karolina odbyła spowiedź –ostatnią w swoim życiu, jakby przeczuwając niebezpieczeństwo. Można powiedzieć, że wtedy przyjęła Komunię Świętą jako wiatyk na drogę do wieczności. 17 listopada szyła na maszynie, gdy wszedł do domu Kózków carski żołnierz, przestraszona schowała się za piec i żołnierz odszedł. 18 listopada rankiem po domach chodził inny carski żołnierz. 13-letnia Maria Gulig pobiegła ostrzec Karolinę, która przestraszona, ale opanowana –być może uspokojona słowami matki, z którą stoczyła spór kto ma iść do kościoła na nowennę ku czci św. Stanisława, stała teraz przed domem. Około godz. 9.00 do domu Kózków wszedł żołnierz i po wymianie zdań na temat wojsk austriackich oświadczył, że Karolina i ojciec muszą z nim iść. Ostatnie spojrzenie Karolina rzuciła na obraz M.B. Nieustającej Pomocy i w trójkę opuścili dom, kierując się w stronę lasu.
Karolina umiera mając zaledwie 16 lat. Jeden ze świadków tak to komentuje: to jest chyba dopust Boży, bo Pan Bóg Ją wybrał na swoją męczennicę. Jestem przekonany, że takimi drogami Ją prowadził Bóg do siebie. W innych domach były przecież bardziej urodziwe dziewczęta, ale po żadną z nich żołnierz nie przyszedł. Pan Bóg przygotował Ją do męczeństwa przez życie szczególni pobożne.
Droga męczeńska Karoliny, odnalezienie zwłok i pogrzeb
1. Od domu do skraju lasu
Odcinek ten mógł liczyć 175 –195 metrów. Ojciec i Karolina szli z oporem, a żołnierz zmuszał do przyspieszenia kroku.Gdy zaczął się las, polecił ojcu wrócić do dzieci, ten upadł przed żołnierzem na kolana i błagał, że on z nim pójdzie, a Karolina niech wróci do domu. Jednak sterroryzowany przez przyłożenie broni żołnierza do piersi zawrócił, wstąpiwszy po drodze do swojego szwagra Macieja Głowy.
2. W głąb lasu do rowu leśnego
Odcinek ten liczył 250 metrów. Ten etap zmagań Karoliny z carskim żołnierzem obserwowało dwóch chłopców ukrytych w lesie – Franciszek Zaleśny i Franciszek Broda, którzy zeznawali później w procesie kanonicznym Karoliny. Według ich zeznań walka toczyła się w ten sposób, że żołnierz popychał Karolinę a ona opierała się i próbowala uciec.
3. Przez teren bagnisty
Odcinek ten biegł od rowu leśnego najpierw prosto, ścieżyną leśną. Karolina znalazła się w miejscu, gdzie rozciągała się szeroka droga leśna idąca prosto, a od niej w prawo biegła wąska ścieżka. Na lewo był teren podmokły pokryty drzewkami i krzakami tak, że dziewczyna miała trzy drogi ucieczki – wybrała podmokły gąszcz leśny. Ludzie mówili, że chciała się ratować biegnąć w stronę ojcowskiego pola, myśląc, że ktoś tam będzie i Ją uratuje. Ten etap przeszła bez świadków. W linii falistej liczył około 810 metrów. W lesie Karolina zgubiła trepki i kurtkę, rozwścieczony żołnierz postanowił zadać pierwsze ciosy mieczem. Ten ostatni był ciosem smiertelnym.
4. Od rowu leśnego do miejsca śmierci
Odcinek liczył około 58 metrów. Tu Karolina po przeskoczeniu rowu upadła zalana krwią i oddała Bogu swoją czystą duszę. Znaleziono ją 4 grudnia 1914 roku. Na tych czterech odcinkach dokonał się dramat bezbronnej dziewczyny z uzbrojonym żołnierzem w obronie godności i czystości ludzkiej. O tym dramacie świadczą rany jakie otrzymała Karolina. Dom Kózków został okryty żałobą. Matka zarzucała sobie, że nie puściła Karoliny do
kościoła, ojciec, że zostawił ją z żołnierzem. Wszyscy w domu i we wsi opłakiwali jej śmierć.
Ciało zamordowanej Karoliny znaleziono około 100 metrów od lasu a kilometr od miejsca, skąd zawrócił
ojciec. W niedzielę 16 grudnia 1914 roku odbył się pogrzeb Karoliny, który zgromadził ponad trzy tysiące wiernych. Ks. Proboszcz w czasie ceremonii pogrzebowej trzykrotnie dał wyraz swemu przekonaniu o świętości jej życia i męczeńskiej śmierci w obronie niewinności.
Bogusława Ceklarz
