Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży
Archidiecezji Krakowskiej

Piątek, 30 lipca 2010
Ostatnia aktualizacja: Piątek, 23 lipca 2010

Kalendarium

10-19.07 Obóz językowo - konny eMKa w Myczkowie w Bieszczadach
17-23.07 Spływ kajakowy rzeką Bug w ramach projektu Młodzi Tej Ziemi
25-02.08 Miasteczko Modlitewne bł. Karoliny w Zabawie

Nie wstydźcie się waszych ideałów — wręcz przeciwnie, głoście je i brońcie ich! Liczy na was Chrystus, liczy na was Pani Jasnogórska, liczy na was Kościół. Liczy na was i potrzebuje was Polska! Właśnie jako KSM. Jan Paweł II


Stać nas na więcej niż Monte Cassino - wywiad z ks. Prałatem Antonim Sołtysikiem

Korzenie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży sięgają początków XX wieku. Czym różni się KSM, w którym się Ksiądz zakochał od dzisiejszego? 
Obecnie KSM ma absolutną wolność działania, gwarantują to regulacje prawne, Stowarzyszenie ma swój statut, posiada osobowość prawną kościelną i cywilną. KSM, do którego ja wstąpiłem, był uważany przez władzę za jej wroga. W Polsce tak sprytnie narzucano ludziom komunizm, by się nie zorientowali, że się ich zniewala. Musieliśmy działać niejako w konspiracji, a przynajmniej tak, aby nie prowokować władz socjalistycznych. Wszystko, co robiliśmy było wbrew systemowi komunistycznemu, który nie znosił Pana Boga, Kościoła i jakichkolwiek organizacji kościelnych. Ostatecznie szykany Stowarzyszenia ze strony władz doprowadziły do tego, że KSM został rozwiązany.
W 1949 roku państwo wydało dekret unieważniający działalność wszystkich organizacji niesocjalistycznych. KSM-owiczów z zasady zachęcano do zasilania szeregów komunistycznych zrzeszeń i współpracy z władzami. Bez rezultatu. Byli w różny sposób nękani. W ich domach przeprowadzano rewizje, podrzucano im ulotki i broń, urządzano pokazowe procesy, skazywano na więzienie a także na kary śmierci. Biskupi, widząc prześladowania młodzieży należącej do Stowarzyszenia, zdecydowali, by rozwiązać KSM. Między innymi w Krakowie ksiądz biskup Jop rozwiązał KSM 7 lutego 1953 roku. Młodzież nie mogła się z tym pogodzić, buntowała się i działała dalej w konspiracji. Bez struktur organizacyjnych udało jej się zachować swego ducha. 
UB szykanowało również księży i to nie tylko duszpasterzy KSM-owiczów, ale później także tych, którzy w jakikolwiek zajmowali się młodymi. Prowadziłem diecezjalne duszpasterstwo młodzieży. Bezpieka śledziła każdy mój krok. Kilka razy ktoś włamał się do mojego samochodu i wykradł wszystakie papierki. Zdarzyło się kiedyś, że zaginął mi trabant, a po po tygodniu niespodziewanie policja odnalazła zgubę na innym parkingu. UB podsyłało donosicieli. Reżyserowało burdy, które niby wszczynała młodzież, uczestnicząca w wakacyjnych rekolekcjach apostolskich.

Dlaczego po wojnie nie wznowiło działalności Katolickie Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej i oddzielnie Żeńskiej?
KSMM został zarejestrowany jakby przez przypadek, na skutek niedopatrzenia władz, które przekroczyły ustawowy termin na wydanie odmownej odpowiedzi w sprawie rejestracji Stowarzyszenia. Nie udało się to w przypadku KSMŻ. Tym razem władze były bardziej uważne i dopilnowały terminów. Nie zgodziły się na katolickie zrzeszenie dziewcząt, dając im alternatywę wstąpienia do Koła Gospodyń Wiejskich czy ZMP. Wtedy książę Sapieha postanowił powołać Żywy Różaniec Dziewcząt, de facto realizujący program KSMŻ.

Dziś komunizmu już nie ma. Czy Stowarzyszenie reaktywowane w wolnej Polsce poszło w zupełnie innym kierunku? 
Nie. Bardzo mi zależało na tym, byśmy przejęli ducha przedwojennego KSM-u, korzystali z jego osiągnięć, dorobku. W nim tkwią nasze korzenie i tożsamość. Teraz po prostu pojawiły się inne problemy, które, tak jak kilkadziesiąt lat temu, trzeba dostrzegać, w świetle nauki Kościoła je oceniać i rozwiązywać zgodnie z chrześcijańskimi wartościami i normami etycznymi oraz duchem i dobrem Kościoła i Narodu. 

Jest trudniej?
Nie wiem, za krótko żyję, by porównać odległe sobie epoki. Każda bowiem ma charakterystyczne dla siebie trudności i problemy. Przed wojną nie było Internetu, który daje kolosalne możliwości zdobywania wiedzy i informacji, ale też niesie ze sobą wiele zagrożeń. Nie było wszechobecnego panseksualizmu, lekceważenia człowieka, jego życia i godności. Zmieniły się realia, ale podejście do trudnych spraw nie - mamy na nie patrzeć przez pryzmat wartości chrześcijańskich. Dużo zależy od naszej dojrzałości osobowej, zapału i entuzjazmu. Skoro polscy żołnierze potrafili zdobyć Monte Cassino to znaczy, że stać nas naprawdę na wiele i nie ma trudności nie do przeskoczenia również dzisiaj.

Czy patriotyczny KSM może być atrakcyjny dla młodego człowieka dzisiaj, kiedy nie grozi nam trzecia wojna światowa? 
W czasach okupacji miałem świadomość wolnej Polski, dom, w którym się wychowywałem nią oddychał. Nikt nie potrafił nam zabronić miłości do własnego kraju. Ojciec uczył mnie Pierwszych dziejów ojczystych, legendę o Lechu, Czechu i Rusie znałem prawie na pamięć. Myśmy Polską żyli.
Mamę kochamy nie dlatego, że się boimy, że ktoś nam ją porwie, tylko dlatego że dała nam życie. Tak samo jest z naszą Ojczyzną. Bronimy jej nie tylko w czasie wojen. Człowiek ma serce i trzeba, żeby to serce kochało Polskę, ziemię, z której wyrasta, kochało język i kulturę, bo to nasza tożsamość, żeby dbało o jej rozwój. Patriotyzm nie może tracić na wartości. Polska musi być w naszych sercach i umysłach i wówczas zawsze będzie atrakcyjna i atrakcyjny będzie patriotyczny KSM. Prawdziwa miłość porywa człowieka.

KSM to młodość a KSM-owiczem jest się do końca życia. Czuje się Ksiądz młodym?
Ja mam pewne wypaczenia, które powstały na skutek tego, że całe życie pracowałem z młodymi ludźmi - pełnymi radości i energii, którzy optymistycznie patrzą na świat. Myślałem, że moja młodość trwa i trwa. Dopiero kiedy powaliła mnie choroba, zorientowałem się, że jestem stary. Czasem uśmiechając się myślę, że powinienem mieć pretensje do młodzieży, że nie pozwoliła mi się zestarzeć. Jednak będąc wśród starych, trzeba się dostosować. Na tym polega sztuka życia - aby uczyć się być sobą. Dziecko uczy się być dzieckiem, dorastający chłopiec, dziewczyna, małżonkowie, rodzice także poznają swoje role, i stary też musi się nauczyć, jak być starym człowiekiem. Każdy wiek wypracowuje swój styl bycia, zachowania, ale piękne jest to, że społeczeństwo składa się i z młodych, i z dojrzałych. Wykluczenie z tego przekroju dzieci czy ludzi chorych, słabych doprowadziłoby do jego zubożenia. Każdy człowiek jest ogromnym bogactwem i tak ciekawym zjawiskiem, że ziemia bez niego byłaby pusta, jałowa i bezsensowna. 

Reaktywowany 10 października 1990 roku, w tym roku KSM osiąga pełnoletność. 
Wspaniała sprawa. Trzeba się z tego cieszyć, że rosną szeregi młodych ludzi, którzy są gotowi służyć Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie przez cnotę, naukę i pracę. Przez cnotę, czyli przez sprawności moralne, takie jak uczciwość, sprawiedliwość, sumienność, poszanowanie godności ludzkiej. Przez naukę, czyli zdobywanie wiedzy, by lepiej służyć człowiekowi, rodzinie, społeczeństwu, państwu i Kościołowi. Przez pracę, czyli uczciwe wykonywanie obowiązków wynikających ze swojego stanu, zawodu: na roli, w warsztatach pracy, biurach i fabrykach jako kontynuację dzieła stworzenia świata.

Czego można życzyć Organizacji na drodze wejścia w dorosłość? 
Życzę, żeby KSM był wewnętrznie bardzo mocny najpierw Chrystusem a potem tradycjami narodowymi i wartościami, które dziedziczymy po naszych ojcach. Żeby był mocny kulturą, nie wstydził się samego siebie, otwierał się i pomagał każdemu człowiekowi, zwłaszcza młodemu. Żeby wbrew temu, co głosi współczesny, liberalny świat, promujący zło, często w imię pseudowolności, szedł drogą miłości Boga i człowieka, to jest drogą prawdy, dobra i piękna oraz budził u ludzi tęsknotę za tymi niezaprzeczalnymi, ewangelicznymi i ogólnoludzkimi wartościami. By w imię tych wartości porywał serca i umysły młodych ludzi i pomagał im wzrastać na wielkich, wspaniałych katolików i Polaków.

 

źródło: Tygodnik Katolicki Niedziela, dodatek: Pokolenie. Nr , maj 2008 

Bieżące akcje